Szósta Niedziela Wielkiego Postu. Niedziela Palmowa

Ewangelia wg św. Mateusza 26,14-75.27,1-66.

Jeden z Dwunastu, imieniem Judasz Iskariota, udał się do arcykapłanów i rzekł: «Co chcecie mi dać, a ja wam Go wydam». A oni wyznaczyli mu trzydzieści srebrników. Odtąd szukał sposobności, żeby Go w...

25 lat Parafii

Objawienia Pańskiego w Bliznem

ks. Janusz Stańczuk

Wielki Tydzień

Rozważania radiowe AD 2021 (fragmenty)

Wielki Poniedziałek

Dla Jezusa, którego mamy naśladować, rozpoczyna się dramat oczekiwania na własną śmierć. Wszyscy siedzimy w poczekalni śmierci, chociaż nie wszyscy mamy ochotę o tym pamiętać. Święty Ambroży rzekł: „Dla ludzi dobrych śmierć jest zaproszeniem do odpoczynku. Dla złych – jest katastrofą”. Jezus potwierdza słuszność tego powiedzenia. Poznał dokładnie datę swojej śmierci, ale niczego już nie zmieniał w swoich zamysłach. Nie uciekał przed wrogami, ale pragnął po raz ostatni cieszyć się małymi, ludzkimi radościami: dobrą ucztą, towarzystwem przyjaciół, domową atmosferą. To ostatni prezent dla nich, może i dla niego. Jest wolny od niektórych cierpień towarzyszących ludzkiemu umieraniu. Nie posiada prawie niczego, a najbardziej ceni sobie obecność dobrych ludzi. I właśnie z nimi chce spędzić ostatnie swoje dni.

Wielki Wtorek

Głównymi bohaterami dzisiejszej Ewangelii są Judasz i Piotr. Obydwaj pragną sukcesu. Judasz zdecydował się na współpracę z wrogami Jezusa. W jego sercu zwyciężyły chciwość i rozczarowanie postawą Mistrza. Co do Piotra, demon miał inne plany. Szatan posiada swój oręż. Może nim być np. strach, co pokazało kilka następnych godzin w życiu Piotra. Każdy strach ma kilka pięter – pisał Wiesław Myśliwski. Piotr pokonał już niektóre z nich. Pokonał lęk przed pozostawianiem swej łodzi i swego domu. Nie był tak chciwy na bogactwo, jak Judasz. Pokonał lęk przed osądem ze strony ludzi. Pokonał nawet lęk chodzenia po wodzie. Ale jeszcze nie pokonał lęku przed utratą takiej przyszłości, jaką sobie wyśnił: u boku potężnego Mesjasza. I nie pokonał lęku przed uwięzieniem albo nawet śmiercią.

Wielka Środa

Wielu ludzi rozczarowało się Jezusem, i wtedy, i dzisiaj. Nie potrafili pojąć logiki opartej na miłości nieprzyjaciół, na nieustannym poszukiwaniu przebaczenia, albo na planach, w których nawrócenie duszy jest sto razy większym cudem niż uleczenie z nowotworu. Wielu ludzi nadal odchodzi od Boga. Większość czyni to po cichu. Wiara przemienia się w tradycję, tradycja w uciążliwy schemat, schemat w magiczność, a magia w rozczarowanie. Po drodze dochodzi obojętność na sprawy duchowe, pozwolenie na małe i duże grzechy, czasem pojawia się i zgorszenie ze strony tych, którzy idą z imieniem Boga na ustach. Ucieczka przed Bogiem domaga się racjonalizacji: naukowej, obyczajowej, kulturowej. Jezus pozostawia nam jednak wolność poszukiwań, nawet błądzenia. Na szczęście Bóg nigdy nie odmawia szansy powrotu.

Wielki Czwartek

Chrystus swoim gestem umywania nóg chce podkreślić nie tylko potrzebę uniżenia, jaką pozostawia nam wszystkim w testamencie. Jest to jednocześnie gest uhonorowania, wywyższenia tych, których posyła do świata. „O, jakże piękne są stopy zwiastuna dobrej nowiny!” – woła św. Paweł powtarzając za Izajaszem. Głoszenie wokół siebie ewangelii, słowem i uczynkami, nie jest łatwe ani proste. Jednak za każdym razem, gdy fizycznie lub duchowo usługujemy biednemu człowiekowi, Chrystus całuje nasze stopy. To pocałunek oblubieńca, który ukrył się w ludzkich cierpieniach i troskach, jakie próbujemy rozwiązać. To powtórzenie gestu z Ostatniej Wieczerzy, które może wydarzyć się nie tylko w Wielki Czwartek, ale każdego dnia roku. To nagroda dla idących na śmierć z miłości.

Wielki Piątek

Cierpienie nie jest marzeniem Boga. To skutek uboczny grzechu, wniesiony do historii przez człowieka. Bóg nigdy nie pragnie niczyjej śmierci, ani cierpienia. Tym bardziej nie pragnie śmierci swego Syna. Ale jest jak przywódca, który musi wysłać własne dziecko na wojnę rozpętaną przez kogoś innego. Musi poświęcić niektórych, aby ocalić wszystkich. Każdy chrześcijanin jest takim przywódcą. Musi poświęcić część swoich dni na ofiarę, na modlitwę, na służenie innym ludziom, na znoszone z cierpliwością choroby, na przebywanie w jednym społeczeństwie z nieprzyjaciółmi, na stratę swoich pieniędzy, na przebaczenie krzywd, na wyrzeczenie się zemsty i wiele innych utrapień. W oczach świata to nigdy nie będzie sukces. Ale w oczach Boga nastąpi wywyższenie – jedyne wywyższenie, którego naprawdę potrzebujemy.

Wielka Sobota

Wielka Sobota to dzień modlitwy przed Grobem Syna Człowieczego. Można powiedzieć Bogu w sekrecie, że jesteśmy zmęczeni, że przerosła nas droga, życie, wędrówka, walka. I że nie potrafimy sami udźwignąć wszystkich ciężarów. Wszyscy chcielibyśmy czasem usiąść na poboczu i przegonić sprzed oczu lawinę problemów. José Ortega y Gasset, filozof i eseista hiszpański, napisał: „Jest tylko jeden ratunek, jeden jedyny, dla zmęczonej duszy – miłość do drugiego człowieka.“ Kochaj ludzi, a twoje zmęczenie nabierze sensu. Lecz najpierw wsłuchaj się w słowo Boże. Ono opowie nam, czym jest miłość. Dopuść to słowo do swoich mięśni, swoich rąk i nóg, swoich czynów, swoich decyzji. Wielka Sobota to dzień karmienia duszy. Jeżeli dzisiaj nie uwierzymy w miłość, to w każdy inny dzień roku będzie nam jeszcze trudniej.

Tegoroczne rozważania będą się ukazywały w audycji „Słowo na dzień” od poniedziałku do soboty o godz. 5:55 w Polskim Radiu. Nagrania można odsłuchać na stronie:

https://www.polskieradio.pl/37,redakcja-katolicka/228,slowo-na-dzien